Kolaż - pytania bez odpowiedzi

 


Cześć!

Czy miewacie dni pt. "muszę, bo się uduszę"? Ja miałam tak właśnie ostatnio w zetknięciu się z aktualnym wyzwaniem na Art-Piaskownicy. Tematem jest kolaż. Dotychczas nie sięgałam po taką formę, bo jakoś nie potrafiłam się w niej odnaleźć. Jednak tym razem poczułam, że jest to coś, co pozwoli mi wyrzucić z siebie nadmiar emocji. Czułam, że w tej chwili jest to rezonująca za mną forma ekspresji. I zabrałam się do tworzenia.
Najtrudniejszym etapem było znalezienie w domu odpowiednich gazet. Bo te, które posiadam są "wielokrotnego użytku" (gazety branżowe, tematyczne) i nie miałam ochoty ich niszczyć. Ale, ostatecznie, udało mi się znaleźć stosowną makulaturę. W pracy postawiłam na prostą, czystą formę i chyba takie dość klasyczne podejście do tematyki kolażu.

 

Stworzony przeze mnie kolaż jest ekspresją tego, co w ostatnim czasie kłębiło się we mnie. Od prawie roku moje życie obfituje w zmiany dotyczące jego postrzegania i bogate jest w pracę nad samą sobą. Taki stan rzeczy przyczynia się do pojawiania się wielu pytań i wątpliwości. Niektóre można rozwiązać od ręki, nad innymi trzeba popracować nieco dłużej, a są też takie, na które nie sposób sobie odpowiedzieć. Tym, czego się uczę, to takie podejście do tych pytań, by te rozwiązywalne ogarnąć od razu. Natomiast tymi, na które nie sposób sobie odpowiedzieć, staram się nie zaprzątać swojej głowy. Pozwalam im w siebie wejść, chwilę pomieszkać, a potem puszczam je wolno. To bardzo trudna sztuka. Wymaga tego, by nie rozpamiętywać przeszłości i nie analizować przyszłości w kontekście tego, co nam się wydaje, na podstawie swoich oczekiwań albo lęków. Takie podejście wymaga życia tu i teraz, chwilą obecną. To, co robię w tym momencie, kreuje moją przyszłość. I tylko w takim kontekście staram się myśleć o przyszłych wydarzeniach. Staram się pamiętać, że to, co wydarzy się w przyszłości ma swój początek TERAZ. Mam wpływ na swoją przyszłość podejmując decyzje w chwili obecnej. I na to powinnam skierować swoją energię, a nie na karmienie swoich lęków i obaw czy stawianie przyszłości swoich oczekiwań wobec niej. Jednakże łatwo o tym mówić czy pisać, ale w praktyce jest to bardzo trudne. Wymaga przepracowania bardzo wielu aspektów, poukładania w środku siebie wielu spraw. Wymaga zaglądnięcia w najdalszy zakątek swojej duszy, wymaga rozprawienia się z demonami z przeszłości, wymaga wyjścia ze schematów, w których się tkwiło przez bardzo wiele lat, wymaga zaopiekowania się swoim wewnętrznym dzieckiem.

Nie każdy ma odwagę wkroczyć na taką ścieżkę. Bo wędrowanie nią wymaga pracy, wysiłku i zaangażowania. Ja się zdecydowałam podjąć to ryzyko i obecnie nie wyobrażam sobie, bym mogła się zatrzymać lub wrócić do tego, co było. Pomimo tego, że czasem boli.

A kolaż będzie dla mnie taką przypominajką o tym, co w życiu jest ważne. Będzie stać na straży mojej głowy. Będzie przepędzać pytania bez odpowiedzi, które są niczym trucizna i niszczą, zamiast prowadzić do wzrastania.

I wiecie co? Sztuka naprawdę ma moc "uzdrawiania" głowy i duszy. Dla mnie to swoista magia. I czuję, że w najbliższym czasie powstanie jeszcze wiele prac, które będą mnie oczyszczać.

Dbajcie o siebie i kochajcie siebie 😚


------------------------------

Z miłością 💗

Komentarze

  1. Bardzo mi się podoba Twój kolaż. I w ogóle cała notka! Mam podobnie. Czytałam kiedyś badania, w których wyszło, że ponad 90% tego, o co ludzie się "martwią" i co sobie wymyślają bez powodu, w ogóle się NIE wydarza. Nigdy! Jak można niszczyć sobie życie i zdrowie, i życie i zdrowie bliskich zmyślaniem takich rzeczy, które się nie wydarzają?! Nigdy tego nie rozumiałam. Równie dobrze ufoludki mogą jutro wysadzić kulę ziemską. To nie powód, żebym już dziś rezygnowała z życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, bardzo dziękuję. Cieszy mnie niezmiernie Twój odbiór mojej pracy i wpisu :)
      Jeśli chodzi o zamartwianie się... Cóż, właśnie kończę lekturę książki, która wiele wyjaśnia w tym temacie. Pięknie jest w niej pokazane, jak od dziecka jesteśmy wbijani w schematy, jak tłamsi się naszą spontaniczność. W przerażający sposób udowadnia, że smutnym i zmartwionym społeczeństwem łatwiej jest manipulować i rządzić, bo człowiek radosny i beztroski jest po prostu "buntownikiem", nad którym nie da się panować.
      Ja mam ochotę być zbuntowana :)

      Usuń
  2. Rewelacyjny jest! Kiedyś robiłam kolaże, właściwie z tego przeszłam do scrapbookingu i art journali :)
    Ciężko jest niektóre rzeczy przepracować, to trudna droga ale warto. Ja się własnie zmagam z kilkoma takimi demonami i próbuję wyjść z rzeczy, które siedzą we mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolaży nie robiłam, a widzę, że to jest bardzo ciekawa forma ekspresji i wyrażenia siebie. Taki artystyczny wentyl bezpieczeństwa...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś :)
Zostaw dla mnie komentarz - chętnie z Tobą podyskutuję.